| Zabójstwo Papały – tajemnice śledztwa |
|
Jedyne, co na pewno wiemy, to to, że generał został zabity jednym
strzałem w głowę – mówi policyjny analityk, który przeczytał 94 tomy
materiałów ze śledztwa w sprawie zabójstwa Marka Papały. – Reszta to
błądzenie we mgle. 25 czerwca mija 12 lat od śmierci byłego szefa
policji i początku najważniejszego śledztwa w Polsce. Wciąż nie wiemy,
ani kto zabił, ani kto zlecił zabójstwo. Kiedy w 2007 r. Amerykanie
odmówili ekstradycji biznesmena z Chicago Edwarda Mazura, pojawiły się
wątpliwości, czy śledztwo jest prowadzone właściwie.
REKLAMA
W styczniu 2008 r.
komendant główny policji powołał czteroosobową grupę policyjnych
analityków, którzy mieli się przyjrzeć postępowaniu. Pracowali dziewięć
miesięcy. Przygotowana przez nich analiza nie pozostawiła na śledczych
suchej nitki. W podsumowaniu stwierdzili, że grupa śledcza o kryptonimie
„Generał", powołana do zbadania zabójstwa Marka Papały, „zatraciła
możliwość obiektywnego weryfikowania na bieżąco uzyskanych efektów w
postaci zeznań świadków, dyskusji nad ich wartością dowodową, a co za
tym idzie – wypracowania obiektywnej ich oceny”. – To teraz największe
zmartwienie w Komendzie Głównej Policji i prokuraturze: jak wybrnąć z
tego, że Mazur to fałszywy trop – mówi policjant z Komendy Głównej.
Przypomnijmy, że od lutego 2010 r. przed warszawskim sądem toczy się
proces Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z. pseudonim Słowik podejrzanych o
udział w zabójstwie Marka Papały. Przed sądem nie stanął Edward Mazur –
jak twierdzi prokuratura w akcie oskarżenia – zleceniodawca zabójstwa.
Kim jest Mazur?
Edward Mazur, urodzony w 1946 r., wyemigrował z matką do USA w 1962 r.
Tam skończył studia, uzyskał obywatelstwo amerykańskie. Od lat 70. był
częstym gościem w Polsce – reprezentował amerykańskie firmy, zakładał
polonijne przedsiębiorstwo. W latach 90. Mazur był już znaną postacią w
Warszawie. Według raportu policyjnych analityków miał liczne znajomości
w kręgu wysokich funkcjonariuszy policji, BOR i UOP. Utrzymywał też
kontakty z byłymi wysokimi funkcjonariuszami milicji i SB. Od pierwszego
przyjazdu Mazura do Polski interesują się nim służby specjalne. Najpierw
jest inwigilowany, potem podejmuje współpracę z wywiadem PRL, a
następnie ze służbami III RP. Zachowały się jego raporty, w których
donosił na współrodaków w USA. – Z jego donosów wynikało, że Polacy w
USA to oszuści i złodzieje nadużywający alkoholu, zdradzający małżonków
– mówi były funkcjonariusz ABW, który poznał tajne akta Mazura.
Prokurator, który zna akta śledztwa, dodaje, że w zbiorze tajnym są
informacje o tym, iż Mazur pomagał rozpracowywać zorganizowaną
przestępczość w Polsce.
Zabójstwo Papały – tajemnice śledztwa
Jedyne, co na pewno wiemy, to to, że generał został
zabity jednym
strzałem w głowę – mówi policyjny analityk, który przeczytał 94 tomy
materiałów ze śledztwa w sprawie zabójstwa Marka Papały. – Reszta to
błądzenie we mgle. 25 czerwca mija 12 lat od śmierci byłego szefa
policji i początku najważniejszego śledztwa w Polsce. Wciąż nie wiemy,
ani kto zabił, ani kto zlecił zabójstwo. Kiedy w 2007 r. Amerykanie
odmówili ekstradycji biznesmena z Chicago Edwarda Mazura, pojawiły się
wątpliwości, czy śledztwo jest prowadzone właściwie.
W styczniu 2008 r.
komendant główny policji powołał czteroosobową grupę policyjnych
analityków, którzy mieli się przyjrzeć postępowaniu. Pracowali dziewięć
miesięcy. Przygotowana przez nich analiza nie pozostawiła na śledczych
suchej nitki. W podsumowaniu stwierdzili, że grupa śledcza o kryptonimie
„Generał", powołana do zbadania zabójstwa Marka Papały,
„zatraciła
możliwość obiektywnego weryfikowania na bieżąco uzyskanych efektów w
postaci zeznań świadków, dyskusji nad ich wartością dowodową, a co za
tym idzie – wypracowania obiektywnej ich oceny”. – To teraz
największe
zmartwienie w Komendzie Głównej Policji i prokuraturze: jak wybrnąć z
tego, że Mazur to fałszywy trop – mówi policjant z Komendy Głównej.
Przypomnijmy, że od lutego 2010 r. przed warszawskim sądem toczy się
proces Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z. pseudonim Słowik podejrzanych o
udział w zabójstwie Marka Papały. Przed sądem nie stanął Edward Mazur –
jak twierdzi prokuratura w akcie oskarżenia – zleceniodawca zabójstwa.
Kim jest Mazur?
Edward Mazur, urodzony w 1946 r.,
wyemigrował z matką do USA w 1962 r.
Tam skończył studia, uzyskał obywatelstwo amerykańskie. Od lat 70. był
częstym gościem w Polsce – reprezentował amerykańskie firmy, zakładał
polonijne przedsiębiorstwo. W latach 90. Mazur był już znaną postacią w
Warszawie. Według raportu policyjnych analityków miał liczne znajomości
w kręgu wysokich funkcjonariuszy policji, BOR i UOP. Utrzymywał też
kontakty z byłymi wysokimi funkcjonariuszami milicji i SB. Od pierwszego
przyjazdu Mazura do Polski interesują się nim służby specjalne. Najpierw
jest inwigilowany, potem podejmuje współpracę z wywiadem PRL, a
następnie ze służbami III RP. Zachowały się jego raporty, w których
donosił na współrodaków w USA. – Z jego donosów wynikało, że Polacy w
USA to oszuści i złodzieje nadużywający alkoholu, zdradzający małżonków
– mówi były funkcjonariusz ABW, który poznał tajne akta Mazura.
Prokurator, który zna akta śledztwa, dodaje, że w zbiorze tajnym są
informacje o tym, iż Mazur pomagał rozpracowywać zorganizowaną
przestępczość w Polsce.
Mazur załatwia kurs językowy
Marek Papała poznał się z Edwardem
Mazurem na początku lat 90., kiedy
pracował w Biurze Ruchu Drogowego KGP. Już po dymisji Papały ze
stanowiska komendanta głównego policji (w styczniu 1998 r.) doszło do
zacieśnienia ich znajomości. Mazur miał zorganizować wyjazd Papały na
kurs językowy do USA. Miesiąc przed tragiczną śmiercią generała spotkali
się na imieninach organizowanych przez wspólnych znajomych. Według
autorów wspomnianej analizy gen.Papała ustalił z Mazurem, że ten
sprawdzi dokładne terminy kursów oraz możliwość pokrycia kosztów wyjazdu
przez Kongres Polonii Amerykańskiej. Mazur po powrocie do USA
zorganizował zaproszenie i potwierdzenie pokrycia kosztów przez Kongres.
Papała złożył w ambasadzie USA podanie o wizę.
Ostatnie spotkanie
25 czerwca 1998 r. „Mazur
zadzwonił i umówili się na spotkanie w domu
Józefa Sasina w Wilanowie" – zeznała Małgorzata Papała, odtwarzając
wydarzenia z dnia zabójstwa męża. Stwierdziła, że Papała wyszedł z domu
wkrótce po 20 na spotkanie z Mazurem. – Spotkali się u mnie
– wspomina
gen. Józef Sasin, dyrektor departamentu ochrony gospodarki MSW w czasach
PRL, zaprzyjaźniony z Mazurem. Tego wieczoru odbywała się impreza
imieninowa żony gen. Sasina. – Mazur połowę czasu przegadał przez
komórkę. Mówił, że Marek chciałby tu przyjechać. Czy ja się zgadzam? No,
naturalnie, zapraszam go. Nie zauważyłem, żeby Marek był czymś
podniecony czy zdenerwowany. Głównie omawiali ten wyjazd do Ameryki.
Mazur ustala z Papałą, że do wyjazdu dojdzie miesiąc później, niż
planowano. Papała wychodzi z mieszkania Sasinów około godziny 21. Ma
pojechać na Dworzec Centralny, odebrać z pociągu mamę, która jedzie do
niego z Przemyśla. Mazur wychodzi pół godziny później. Jedzie na ul.
Nowoursynowską do Andrzeja S., z którym jest umówiony.
Strzał w głowę
Po wyjściu od Sasinów generał
dowiaduje się, że pociąg, którym jedzie
jego matka, ma opóźnienie. Postanawia się spotkać z bliską znajomą
Aleksandrą L. Spotkanie nie trwa długo. Około 21.45 dzwoni do
Małgorzaty K., by się umówić z nią na spotkanie następnego dnia. To
prawdopodobnie ostatnia osoba, która z nim rozmawiała. Małgorzata Papała
zeznała, że o godzinie 21.50 wyszła z psem na spacer. „Gdy podeszłam do
samochodu męża, zobaczyłam jego nogę [wystającą] z samochodu. Podeszłam
bliżej i zobaczyłam męża zgiętego nad kierownicą. Wydało mi się, że
czegoś szuka. Powiedziałam coś do niego, lecz nie odpowiedział. Zaczęłam
nim potrząsać; wtedy zauważyłam, że leci mu krew z nosa, następnie
zobaczyłam krew na jego koszuli – próbowałam go ratować, wzywałam
pomocy". Pół godziny później do Mazura zadzwonił komendant stołeczny
policji Michał Otrębski. Poinformował go, że Papała został zastrzelony.
Jak potem zeznał Otrębski, Małgorzata Papała przekazała mu, że jej mąż
wyjechał na spotkanie z Mazurem, więc postanowił go wezwać na miejsce,
żeby niezwłocznie przeprowadzić czynności procesowe z jego udziałem.
Biznesmen natychmiast przyjechał pod dom Papały. Według byłego rzecznika
policji Pawła Biedziaka Mazur miał płakać na miejscu zbrodni. Według
świadków był nietrzeźwy. Mimo to tego samego dnia został przesłuchany w
charakterze świadka.
Zatrzymanie
Do 2000 r. Mazura pięciokrotnie
przesłuchiwano w charakterze świadka, a
27 lutego 2002 r. został zatrzymany jako osoba podejrzana o nakłanianie
do zabójstwa Marka Papały. Powodem były zeznania Artura Zirajewskiego,
pseudonim Iwan (w styczniu 2010 r. zmarł nagłą śmiercią w gdańskim
areszcie). Iwan opowiedział, że na początku 1998 r. spotkał się z
Nikodemem Skotarczakiem, pseudonim Nikoś (słynnym gangsterem z
Trójmiasta), który pytał go, czy zna kogoś, kto mógłby zabić „grubego
psa z Warszawy". Wykonawca miał dostać 40 tys. dolarów. Wkrótce doszło
do kolejnego spotkania w restauracji hotelu Marina, gdzie mieli być
także Słowik ( jeden z liderów gangu pruszkowskiego) i Mazur. Według
Iwana rozmawiali o szczegółach planowanego zabójstwa. W czasie
zatrzymania Edward Mazur zostaje okazany Zirajewskiemu. Mazurowi kazano
założyć jaskrawoczerwoną bluzę. – Do identyfikacji stanęły jeszcze trzy
inne osoby. Wszystkie były co najmniej 15 lat młodsze ode mnie –
relacjonował Mazur przed sądem w Chicago. Amerykański sędzia we wniosku
oddalającym ekstradycję tak to podsumował: „Równie dobrze można było
umieścić na jego piersi tarczę strzelniczą lub zawiesić mu nad głową
tabliczkę z napisem:'wybierz mnie'". Identyfikacja dokonana przez
Zirajewskiego nigdy nie zostałaby uznana w naszym kraju”. Mazur po
nocy
spędzonej w policyjnej izbie zatrzymań zostaje jednak wypuszczony. Tego
samego dnia udaje się na imieninową imprezę organizowaną wspólnie przez
Mirosławów – Wierzbowskiego i Rusinowicza, Zdzisława Skorżę (dzisiaj
wiceszef ABW) i Romana Kurnika do restauracji Belvedere w Warszawie.
Następnego dnia opuszcza Polskę. Nie wraca już nigdy.
Ekstradycja
W maju 2005 r. wydano za nim list
gończy i wniosek o ekstradycję. W
październiku 2006 r. o godzinie 6 rano do domu Mazura wkroczyli agenci
FBI. Odczytali mu nakaz zatrzymania. Mazur stał się więźniem numer
22299-424. Po dziewięciu miesiącach procesu ekstradycyjnego (20 lipca
2007 r.) sędzia Arlander Keys stwierdził, że „nie może wydać obywatela
Stanów Zjednoczonych na podstawie słów prokuratora, którym towarzyszą
bezpodstawne zarzuty oraz niczym niepoparte i niewiarygodne dowody
rzeczowe". Mazur opuścił areszt.
Zeznania łotra
Amerykański sędzia, oddalając polski
wniosek ekstradycyjny, nazwał
Zirajewskiego „łotrem i notorycznym kłamcą". Dlaczego polska ekipa
śledczych tego nie zauważyła? Nasi rozmówcy – policyjni analitycy i
prokuratorzy – także tego nie rozumieją. Zeznania Zirajewskiego są
–
według nich – niewiarygodne: zmieniał je kilkanaście razy, brakuje w
nich konsekwencji. W materiałach operacyjnych jest kserokopia
pamiętnika, który Zirajewski prowadził w areszcie śledczym. Napisał w
nim: „Przez okres sześciumiesięcy jeździłem do prokuratury, chętnie
opowiadając o różnych bzdurach, aby tylko móc wykonać do Magdy
[dziewczyna Iwana – SL] telefon albo czasami za pozwoleniem prokuratora
spotkać się z nią. Te rzeczy, o których opowiadałem, nie miały większego
znaczenia, ale oni byli tym tak zafascynowani, że udostępniali mi
kontakt z Madzią”.
Wódka ze Słowikiem
Kiedy ówczesny minister
sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na konferencji
prasowej zwołanej po zatrzymaniu Mazura w Chicago mówił o nowych
dowodach uzyskanych w sprawie, nie wyjawił, że chodzi m.in. o
pozyskanego do współpracy szefa zarządu „Pruszkowa" Zygmunta R.
pseudonim Bolo. 9 czerwca 2006 r. Zygmunt R. zeznał, że „w
ostatnich
dniach kwietnia 1998 r. pił w barze wódkę z Andrzejem (Andrzejem Z. ps.
Słowik), który powiedział mu, że brał udział w spotkaniu z Mazurem,
który szuka kogoś, kto zastrzeli gen. Papałę". Kilka dni później,
23
czerwca 2006 r., nastąpiła konfrontacja między Słowikiem a Bolem. Jak
wynika z protokołu, Zygmunt R. podtrzymał swoje zeznania, że Andrzej Z.
powiedział mu o spotkaniu z Mazurem. Słowik zaś podtrzymał swoje
zeznania, że nie zna Mazura i nigdy się z nim nie spotkał. Dopiero kilka
godzin później – i prawie dwa lata po swoich wcześniejszych zeznaniach,
w których zaprzeczał, że doszło do spotkania w Marinie – Słowik
potwierdził relację Bola oraz to, że opowiedział mu o swym spotkaniu z
Nikodemem Skotarczakiem i Mazurem, kiedy to „wspomniano o zleceniu
zabicia Marka Papały". – Słowik oświadczył, że nie widział na
oczy
Zirajewskiego – mówi policyjny analityk. Zwraca uwagę, że w ogóle nie
uwzględniono tego, iż spotkanie Słowika ze Skotarczakiem było mało
prawdopodobne. „Pruszków" był z nim w konflikcie, wydali wyrok
śmierci
na Nikosia. Analityk: – Zygmunt R. miał interes, by złożyć pasujące
śledczym zeznania, wyszedł dzięki nim na wolność. Istnieją zeznania
Jerzego D., który twierdzi, że celem mafiosów z „Pruszkowa” było
skompromitowanie wymiaru sprawiedliwości po ekstradycji Mazura. Mieli
się wówczas wycofać ze swoich zeznań w sądzie. Zrobili to zresztą w
obecnie toczącym się procesie.
Byłem na Kajmanach
Na korzyść Edwarda Mazura przemawia
nie tylko wątpliwa wiarygodność
świadków. Analitycy zwracają uwagę, że w śledztwie „nie natrafiono na
informacje, które uprawdopodobniały jego udział w zleceniu zabójstwa".
Analiza billingów telefonu Mazura od
1 stycznia do 31 maja 1998 r., kiedy to miało dojść do spotkania Mazura
w gdańskiej Marinie, wykazała, „że żadne połączenie nie było wykonywane
w tym okresie z rejonu Gdańska. Większość połączeń odbywała się w
Warszawie, ewentualnie w południowej lub zachodniej Polsce”. W sądzie
Mazur przedłożył także dokumenty z biura turystycznego Berlitz
świadczące o tym, że od 5 do 12 kwietnia 1998 r. był z rodziną na
Kajmanach. Podsumowując wątek Mazura, analitycy zauważają, że chociaż
prowadził on w Polsce niejasne interesy, nie miał powodu, aby
zlecać zabójstwo policjanta: „Pomimo przesłuchania osób zarówno
przyjaznych, jak i otwarcie wrogich Mazurowi, dotychczas nie
uprawdopodobniono istnienia takiego motywu”.
Zmarnowany czas
Rok temu Edward Zalewski, ówczesny szef Prokuratury
Krajowej, odebrał
śledztwo w sprawie zabójstwa Papały warszawskim prokuratorom i przeniósł
do Łodzi. Szefowa grupy „Generał" przeszła na emeryturę. –
Zmarnowano
czas. Skupili się na jednym wątku Mazura – mówi nam jeden z
analityków.Powtarza to, co czytamy w dokumencie: „Analizując materiały
dotyczące zabójstwa gen. Papały, nie można oprzeć się wrażeniu, że
prowadzący sprawę przyjęli, iż zabójstwa byłego komendanta policji
generała Marka Papały dokonały nieznane osoby na zlecenie. W materiałach
odnaleźliśmy tylko śladowe próby zbadania innych motywów”. Schwytanie
sprawców tej zbrodni to punkt honoru dla organów ścigania – słyszymy
przy okazji każdej rocznicy zabójstwa gen. Papały. Trzeba więc zadać
pytanie: gdzie są sprawcy i gdzie jest honor?
|
 |
|
|
Stanisław Kania |
 |
|
|
Ezekiel |
 |
|
|
Maria Biardzka |
|